Bohaterem jubileuszowego 30. mityngu Dubai World Cup, trochę w cieniu wielkich zwycięzców najważniejszych gonitw, był angielski dżokej Connor Beasley, który dokonał rzeczy niezwykłej, wygrywając jedną po drugiej gonitwę sprinterską – na trawie i na piasku – w obu dosiadając koni miejscowego trenera Ahmada bin Harmasha.
Prawdziwie sensacyjne było jego zwycięstwo w Al Quoz Sprint Sponsored by AZIZI Developments (G1, 1200 m, turf, 1,5 mln USD) na mającym najniższe notowania wśród 11 uczestników 5-letnim Native Approach.
Od startu podyktował tempo i chociaż 300 m przed celownikiem wyprzedził go Lugal (Katsuma Sameshima) z Japonii, nie odpuścił, 200 metrów dalej skontrował i wygrał o szyję; o półtorej długości pobił głównego faworyta Lazzata (James Doyle) z Francji.
Pół godziny później w Dubai Golden Shaheen Sponsored by Nakheel (G1, 1200, dirt, 2 mln USD) Connor Beasley na 4-l. Dark Saffron odparł na prostej atak Bentornato (Jose Ortiz) z USA i pokonał bitego faworyta o 1 ¾ długości; co ciekawe, rok temu na tym samym koniu też wygrał ten wyścig.
Fot. Wiktor Rzeżuchowski









