Nasz portal korzysta z informacji zapisanych za pomocą plików cookies. Więcej informacji

Nasz portal korzysta z informacji zapisanych za pomocą plików cookies, które pozwalają zwiększać Twoją wygodę. Z plików cookies mogą także korzystać współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Dla Twojej wygody założyliśmy, że zgadzasz się z tym faktem, ale zawsze możesz wyłączyć tę opcję w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących plików cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci komputera. Więcej informacji można znaleźć na stronie Wszystko o ciasteczkach.

tło
pl|en
Końska dawka emocji!
Menu

Zamieszanie w Kolonii

Ostatnią w sezonie wielką gonitwę w Niemczech (22.09.2013) – Preis von Europa (G1 2400 m 155.000 euro) na torze w Kolonii (do złudzenia przypominającym wrocławskie Partynice) wygrał Meandre pod Adrie de Vriesem, koń czczeńskiego prezydenta Ramzana Kadyrowa trenowany w Czechach przez Arslangireja Szawujewa. W walce o szyję pokonał współfaworyta Empoli (A. Starke). Ale sędziowie wyścigowi dopatrzyli się nieczystej jazdy dżokejów i zdyskwalifikowali oba konie za przeszkadzanie na finiszowej prostej czwartemu na celowniku Earl of Tinsdale (E. Pedroza) i przesunęli je na miejsca odpowiednio trzecie i czwarte. Skorzystał na tym fuks Vif Monsieur pod belgijskim jeźdźcem Koenem Clijmansem, który przez większą część dystansu prowadził, a na celowniku zameldował się jako trzeci. Trenerem tak wyłonionego zwycięzcy jest Jens Hirschberger.

Właściciele zdyskwalifikowanych koni złożyli odwołania. Dziesięć dni później Direktorium für Vollblutzucht und Rennen (instytucja zarządzająca wyścigami konnymi w Niemczech) wydała orzecznie, w którym uchyliła dyskwalifikację konia Meandre i utrzymała w mocy dyskwalifikację konia Empoli. Tym samym zwycięzcą Preis von Europa w 2013 r. jest Meandre, a dalsza kolejność przedstawia się następująco: 2. Vif Monsieur, 3. Earl of Tinsdale, 4. Empoli.

Warto przy tej okazji wspomnieć, że gonitwę tę w 1980 r. (wtedy jeszcze pod nazwą Grosser Preis von Europa) wygrał polski sześciolatek Pawiment z Iwna, wówczas w niemieckim treningu. A rok wcześniej o mało nie doszło do wielkiej sensacji z udziałem polskich trzylatków z Kozienic, Skunksa i Czubaryka. Skunks pod Mieczysławem Mełnickim był zamknięty w 13-konnej stawce i zanim na finiszowej prostej znalazł przejście, mimo wspaniałego finiszu zdołał zająć tylko czwarte miejsce (2½ dł. za zwycięzcą). Za to świetnie wystartował Czubaryk pod Stanisławem Sałagajem, który podążał na drugiej pozycji za Nebosem i taka kolejność utrzymała się do celownika, gdzie naszego konia od zwycięzcy dzieliło zaledwie pół długości. Kto wie, jaka byłaby kolejność, gdyby Sałagajowi na prostej nie wytrącono bata. Trenerem Skunksa był Stanisław Dzięcina, a Czubaryka – Arkadiusz Goździk.

Czubaryk, już w niemieckim treningu, powtórzył swój sukces dwa lata później, a w 1990 r. drugie miejsce zajął również Krezus (też w niemieckim treningu). W 1972 r. trzecia była Doris Day trenowana przez Stanisława Molednę, a dosiadana przez Mieczysława Mełnickiego. Innym polskim akcentem Preis von Europa jest trzykrotny triumf Andrzeja Tylickiego (1982 Ataxerxes, 1993-1994 Monsun); tyle samo zwycięstw mają tylko słynny Frankie Dettori i Nikolai Nasibow. Dwa razy tę gonitwę wygrał Jerzy Jednaszewski (1975-1976 Windwurf).

facebook