Nasz portal korzysta z informacji zapisanych za pomocą plików cookies. Więcej informacji

Nasz portal korzysta z informacji zapisanych za pomocą plików cookies, które pozwalają zwiększać Twoją wygodę. Z plików cookies mogą także korzystać współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Dla Twojej wygody założyliśmy, że zgadzasz się z tym faktem, ale zawsze możesz wyłączyć tę opcję w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących plików cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci komputera. Więcej informacji można znaleźć na stronie Wszystko o ciasteczkach.

tło
pl|en
Końska dawka emocji!
Menu

Dubai World Cup 2014

Najbogatszy dzień wyścigowy świata Dubai World Cup (9 gonitw, 27 mln dol.) relacjonuje nasz specjalny wysłannik Robert Świątek:

Tradycyjnie w ostatni weekend marca światowa czołówka wyścigowa zjechała do Dubaju, aby wziąć udział w festiwalu na bajecznym Torze Meydan. Wszystkich ekscytował ostatni z wyścigów, a mianowicie Dubai World Cup, najdroższy wyścig świata, w którym pula nagród opiewa na 10 milionów dolarów. Zwycięzca zgarnia, bagatela, 6 milionów. 
Faworyt był jeden: Ruler Of The World, zwycięzca Derby w Epsom w roku 2013 (najbardziej prestiżowego wyścigu dla 3-letnich koni pełnej krwi angielskiej na świecie). "The Voice Of Horse Racing in The United Arab Emirates" zatytułował pierwszą stronę z wielkim zdjęciem niedużego kasztana Ruler Of The World Cup?, dając do zrozumienia, że Europa ma szansę na tryumf w najdroższym wyścigu świata.
Program wyścigowy obejmował 9 gonitw. Pierwsza, dla koni czystej krwi arabskiej, miała tylko rozgrzać publiczność (ponad 60 tysięcy). W gonitwie drugiej z pulą nagród 1 mln dolarów, zwycieżył Variety Club (z RPA) przed faworytem Soft Falling Rain. Najdłuższą gonitwę, na dystansie 3200 m (ponownie pula 1 mln) po zaciętej walce wygrał nieliczony Certerach pod młodym dżokejem Jamiem Spencerem, który był w szoku, że udało mu się pokonać wielkiego faworyta ze stajni Godolphin (należącej do władcy Dubaju, szejka  Al Maktouma), ubiegłorocznego zwycięzcę Cavarlymana. Niestety, jeździec Cavarlymana, pięknego karego ogiera, dał się zamknąć na prostej finiszowej i zbyt późno ruszył w pościg za rozpędzonym Certerachem. Kolejne dwa sprinterskie wyścigi  padły łupem koni z Hong Kongu (zwyciężały kolejno: Amber Sky i  Sterling City), a  dosiadał ich młody Joao Moreira. Przegrał bity faworyt Rich Tapestry, choć na 50 metrów przed metą dżokej pewny swego z niejakim lekceważeniem spóźniał finisz, pokazując klasę swojego wierzchowca.
Trzy ostatnie wyścigi to śmietanka festiwalu: Dubai Duty Free (1800 m po trawie) i Sheema Classic (2400 m po trawie), każdy z pulą nagród 5 mln dolarów, i ostatni Dubai  World Cup (2000 m po piasku). Tradycyjnie poprzedza je wielki show na wyścigowej bieżni, pokazywany dodatkowo na telebimach długości 300 metrów. Jak to w Dubaju, cel jest jeden: zachwycić i oszołomić tych, którzy znaleźli się tego wieczoru na Meydan, torze z baśni, zbudowanym w sercu pustyni za 10 mld dolarów. 
Ale o wyścigach. Dubai Duty Free wygrał w wielkim stylu japoński Just A Way. Zdemolował przeciwników o 6 długości. Drugi był dzielny Vercingetorix z RPA, którego trenuje Mike de Kock, wicelider dubajskiego championatu.
Sheema Classic - zwany wyścigiem europejskim, ze względu na to, iż rozgrywany jest na torze trawiastym (Dubaj wzorem USA preferuje piasek) - na klasycznym dystansie 2400 metrów miał trzech faworytów: Gentildonnę - jedyną w historii klacz, która zwyciężyła dwa razy z rzędu w prestiżowym Japan Cup (dwa razy wygrywając zaledwie o nos), Cirrus des Aigles - 8-letni wałach, który przed dwoma laty wygrał na Maydan wyścig Sheema, i wielkiego faworyta z Europy, Magiciana, trenowanego przez irlandzkiego mistrza Aidana O Briena.
Wyścig poza nowym rekordem toru dostarczył olbrzymich emocji. Wydawało się, że Cirrus des Aigles zmierza po pewne zwycięstwo, ponieważ Gentildonna nie mogła przebić się przez konie galopujące z przodu i  była zamknięta na 100 metrów przed metą. Miała jednak jeszcze jeden atut oprócz swojej wielkiej wyścigowej klasy, a mianowicie świetnego Ryana Moora w siodle. Dżokej w sposób niebywały, wręcz ryzykowny przebił się do przodu i natychmiast zrównał z liderem. Później nastąpił popis wielkich zdolności Gentildonny, która wygrała w stylu zapierającym dech w piersiach, bijąc przy okazji rekord  toru. Europejski Magician był poza podium.
Przed Dubai World Cup sytuacja przedstawiała się następująco: dwa wyścigi wygrały konie z Hong Kongu, dwa z Japoni, dwa z RPA i dwa Europejczycy. Czy Ruler Of The World byłby tym, który wreszcie da zwycięstwo Europie w najdroższym wyścigu świata?
Typowano poza Rulerem japońskiego rosłego Belshazarra i trenowanego w Hong Kongu Military Attack. Wyścig, jak co roku, był rozgrywany w szaleńczym tempie. Ruler cały czas utrzymywał się w czołówce. Po wyjściu z ostatniego zakrętu na 300 metrów przed metą oderwał się jak rakieta African Story ze stajni szejka Al Maktouma. Za nim podążał przez chwilę Ruler, który z każdym metrem galopował coraz ciężej i widać było, że nie zaistnieje w tym wyścigu. African Story niezagrożony minął celownik, wzbudzając szał na trybunach, jego dżokej Silvestre De Souza otrzymał w nagrodę złoty bat. Następne dwa miejsca zajęły również konie ze stajni szejków pokazując, że niezwykle trudno jest pokonać miejscowe konie na ich torze w trudnym klimacie Dubaju.
Dziesięć milionów dolarów zostało w domu. Japończycy pocieszyli się wygraną Gentildonny po jesiennej porażce swojego bożyszcza, wielkiego Orfevra w Łuku Tryumfalnym w Paryżu, szejk wręczył puchar sobie i kolejny raz olśnił widowiskiem cały wyścigowy świat. Wszystko na miarę Dubaju, gdzie wizja i pieniądze łamią prawa natury.

Galeria zdjęć

facebook