Nasz portal korzysta z informacji zapisanych za pomocą plików cookies. Więcej informacji

Nasz portal korzysta z informacji zapisanych za pomocą plików cookies, które pozwalają zwiększać Twoją wygodę. Z plików cookies mogą także korzystać współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Dla Twojej wygody założyliśmy, że zgadzasz się z tym faktem, ale zawsze możesz wyłączyć tę opcję w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących plików cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci komputera. Więcej informacji można znaleźć na stronie Wszystko o ciasteczkach.

tło
pl|en
Końska dawka emocji!
Menu

Ruten, czyli magiczny moment

Fot. Jarosław Zalewski

Wiesław Saniewski znany jest jako wielki miłośnik koni pełnej krwi angielskiej i wyścigów konnych. Jest również reżyserem, twórcą filmu „Wygrany”, którego akcja dzieje się częściowo w środowisku wyścigowych graczy.

- Z końmi związany jestem od dziecka. Mój dziadek i wuj byli jednymi z największych hodowców koni na Podlasiu. Hodowali je dla wojska, do bryczek i do prac w polu; sprzedawali je głównie w Sokółce. Przed wojną dziadek, a po wojnie wuj organizowali też włościańskie wyścigi bryczek – spod kościoła w Kuleszach Kościelnych do miejscowości Gołasze-Dąb, gdzie mieszkali. Kiedy przyjeżdżałem tam na wakacje, często jeździłem na najlepszych koniach.

- Wyścigami zainteresowałem się jako student matematyki Uniwersytetu Wrocławskiego – do analizy gry w końskiego totka doskonale nadawał się rachunek prawdopodobieństwa. Napisałem wówczas reportaż o wyścigach i graczach, który ukazał się w „Słowie Polskim”.

- Zawsze chciałem mieć wyścigowe konie, ale wtedy nie było można, a potem nie było mnie stać. Pierwszymi, jakie miałem, były dwa dzierżawione konie z Jaroszówki: Czechman i Czekmen. Każdy z nich wygrał dwie gonitwy. To był rok 1994. Dziesięć lat później, po jesiennej aukcji we Wrocławiu, stałem się właścicielem swoich pierwszych anglików. Nikt nie kupił wtedy żadnego konia. Zrobiło mi się ich żal. Po aukcji nabyłem za nieduże pieniądze trzy folbluty. Jeden z nich miał niewielką wadę postawy; nazywał się Kto Ty.

- Z nim związane są moje pierwsze sukcesy na torze. Kto Ty był drugi w Derby, Nagrodzie Iwna i Nagrodzie Rulera, przegrywając tylko z San Moritzem. W Wielkiej Warszawskiej, gdzie zajął trzecie miejsce, doznał kontuzji. Został potem sprzedany do hodowli, wyjechał na wschód, do Rosji. Dwa lata później zostałem współwłaścicielem ogiera Shrek, który biegał z powodzeniem w gonitwach z płotami, wygrał m. in. wyścig w Rzymie.

- W 2007 roku sprowadziłem ze Stanów Zjednoczonych trzy konie. Dwa z nich, to były trzyletnie klacze – Melissa’s Missile i Hulaj Dusza. Trzecim był dwuletni siwy ogier po El Prado - reproduktorze, którym krycie kosztowało wówczas 125 tysięcy dolarów. Udało się wynegocjować korzystną cenę, znacznie poniżej ceny stanówki, dzięki temu, że został kupiony „w pakiecie” ze wspomnianymi klaczami.

- Zawsze interesowałem się rodowodami koni i dokładnie je analizowałem. Siwek miał świetne pochodzenie. Trenerka Dorota Kałuba też od razu się na nim poznała uważając, że to materiał na derbistę.

- Koń dostał na imię Ruten. Od pierwiastka o liczbie atomowej 44, bardzo wytrzymałego i odpornego metalu o srebrzystobiałej barwie. Początki wyścigowej kariery miał nienadzwyczajne. Jako dwulatek wystartował dwa razy i dwukrotnie był trzeci. Sezon w wieku trzech lat też zaczął słabo, zajmując szóste miejsce w gonitwie trzeciej grupy, po wyczołganiu się z maszyny startowej i przebiegnięciu dodatkowych dwóch kilometrów. Ale już w następnym starcie, w Nagrodzie Iwna (Przychówku), przybiegł czwarty. Aż nadszedł dzień derbowy.

- Ruten wygrał Derby, co było wielką sensacją, bo nigdy wcześnie Błękitnej Wstęgi nie zdobył koń, który nie miał na koncie zwycięstwa. To był dla mnie magiczny moment. Później jeszcze Ruten w wielkim stylu triumfował w St Leger i wybrany został Koniem Roku. Jako czterolatek, w niemieckim treningu, zajął drugie miejsce w prestiżowej gonitwie G3 Betty-Barclay Rennen w Baden-Baden, zostawiając w pobitym polu kilka międzynarodowych znakomitości.

– Po roku Ruten wrócił do Polski i wygrał Nagrodę Golejewka oraz KMET Cup Classic, zdobywając nieformalny tytuł najlepszego wyścigowego konia środkowej Europy. Mogłem pomyśleć o hodowli. Karierę reproduktora rozpoczął w Widzowie, a kontynuuje w Golejewku.

Notował Piotr Pękala
Fot. Jarosław Zalewski

facebook