Nasz portal korzysta z informacji zapisanych za pomocą plików cookies. Więcej informacji

Nasz portal korzysta z informacji zapisanych za pomocą plików cookies, które pozwalają zwiększać Twoją wygodę. Z plików cookies mogą także korzystać współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Dla Twojej wygody założyliśmy, że zgadzasz się z tym faktem, ale zawsze możesz wyłączyć tę opcję w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących plików cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci komputera. Więcej informacji można znaleźć na stronie Wszystko o ciasteczkach.

tło
pl|en
Końska dawka emocji!
Menu

Tuchola, czyli sukces trzech...

Była trzecia, druga i pierwsza w gonitwach płaskich, a potem jeszcze raz zwyciężyła – w gonitwie z płotami. Trzyletnia Tuchola najwięcej radości przysporzyła swoim właścicielom – trójce przyjaciół, którzy stanowią znakomity przykład własności grupowej, bardzo popularnej na całym świecie. O swojej wyścigowej pasji mówi "lider" grupy Łukasz Such.

- Chciałem mieć na ten rok konia, folbluta. Nie stać mnie było na to, żeby kupić jakiegoś czy wziąć w dzierżawę samodzielnie. Dlatego wzięliśmy go we trzech: ja, brat i Romek Mamajek. Tucholę wybrałem ja. I udało się.

- To było jesienią 2013 roku Pojechałem najpierw na aukcję do Golejewka, potem pojechałem na aukcję do Warszawy. Rozmawiałem z hodowcą i właścicielem, który zaproponował mi dwa-trzy konie. Początkowo chciałem wziąć ogiera, ale te szybko zostały sprzedane. Wtedy przedstawiono mi dwie klacze, z których wybrałem Tucholę.

- Jest nas trzech, można powiedzieć, że tworzymy zespół. Ja na Tucholi jeżdżę, brat Damian przygotowuje ją do skoków, Romek – który jest kowalem – kuje. Każdy z nas mas jakiś swój wkład w jej osiągnięcia. Kosztami dzielimy się po równo – po trzydzieści procent. Dziesięć procent przypada na stadninę w Golejewku, od której dzierżawimy Tucholę. Podobnie jest z wygranymi nagrodami.

- Umowę dzierżawy podpisaliśmy wstępnie na dwa lata. Ale jeżeli dalej będzie tak dobrze szło, jak do tej pory, to będziemy chcieli ją przedłużyć. Mamy nadzieję, że stadnina się zgodzi. Tuchola pod względem wygranych nagród w pierwszej części sezonu była najlepsza na Partynicach. Wygrała najwięcej. Ciężka praca, jaką w włożyliśmy w przygotowania naszej klaczy do wyścigów, procentuje nam teraz.

- Założeniem na ten sezon było wygranie jednej gonitwy płaskiej i jednej płotowej. Czyli tegoroczny plan został zrealizowany już w pierwszej części sezonu. A jest jeszcze druga, kiedy Tuchola wystartuje ze trzy-cztery razy. I jeżeli coś wygra, będzie to dla nas bardzo duży sukces.

- Jeżeli właścicielem wyścigowego konia jest kilka osób, tak jak w naszym przypadku, to koszty jego utrzymania i treningu nie są duże. Nawet przy średnich zarobkach można sobie na to pozwolić. A radość i satysfakcja z sukcesów jest ogromna. Tuchola to pierwszy koń, za którego muszę płacić, a koszty już mi się zwróciły. Tak naprawdę nic już do końca roku nie musimy dokładać, nawet jesteśmy na plusie. A przecież sezon jeszcze trwa i jest długi. Wprawdzie u nas kończy się w październiku, ale w listopadzie można ścigać się w Warszawie.

- Forma dzierżawy konia w kilka osób bardzo mi odpowiada. Kiedy koń biegnie w gonitwie, czuję się, jakbym sam był jego właścicielem. Pewnie, że fajnie byłoby też samemu zgarnąć nagrodę, ale z drugiej strony ciężko byłoby samemu płacić co miesiąc za trening i utrzymanie konia. Tak że dzierżawienie go w kilka osób to naprawdę świetne rozwiązanie.

- Wprawdzie Tucholę mamy jeszcze na przyszły rok, ale powoli myślę o następnym koniu. To plany na przyszłość, chociaż już teraz szukam jakiegoś dwulatka do sprowadzenia z Niemiec. Najchętniej do wydzierżawienia. We trzech.

Notował Piotr Pękala

facebook